Opcje dostępności

Pułapki dostępności

Opublikowano: , aktualizacja: 2023-01-16 przez

Jak nie wpaść na minę, gdy myślimy o accessibility? Czyli trochę o mniej oczywistych aspektach zapewniania dostępności.

Teoretycznie powinienem kontynuować ten tekst jako rozwinięcie artykułu dotyczącego mitów nt. dostępności, jednak wiąże się on nie tylko z samymi mitami, ale jest także przykładem pułapek na które może się natknąć osoba zajmująca się dostępnością w organizacji i nie chodzi mi tu akurat o pułapkę na klawiaturę.

Na co warto zwrócić uwagę zabierając się za dostępność, aby nie wpaść na przysłowiową minę?

Uważaj na rozwiązania firm trzecich

Ktoś podsunął Ci gotowca i powiedział, że można to w szybki i prosty sposób załatać. Gotowe ramki za pomocą, których „wstrzykiwany” jest do strony kod z innych serwisów, pluginy i nakładki mające pomóc osobom niepełnosprawnym, które mają udowodnić, że strona jest dostępna itp., itd.

Sprawdzałeś/aś może, czy strona na której zainstalowano takie rozwiązanie jest dostępna?

Możliwe, że była, ale nie przez to, że działa na niej taki plugin tylko dlatego, że ktoś faktycznie zapewnił na niej dostępność od samego początku. Te nakładki w żaden sposób nie powinny być uznawane jako element ułatwień dostępu. Szybciej im do narzędzi deweloperskich, ponieważ wynikiem ich działania jest modyfikacja layoutu, co w efekcie daje nam pewną symulację zachowania strony jak np. po powiększeniu tekstu w przeglądarce. Dodatkowo żadne z tych rozwiązań nie daje gwarancji, że strona jest zgodna na pierwszym poziomie dostępności np. poprzez dostęp z klawiatury.

Użyłeś/aś gotowego systemu, który generuje Ci za friko wydruki w PDF – spoko. A sprawdziłeś/aś czy są one dostępne? Nie są, a to już nie jest spoko.

Użyłeś/aś gotowego formularza od dostawcy bramki płatności – fajne, a czy dostarczany przez nich formularz spełnia wymagania dostępności?

Przykładów mógłbym jeszcze trochę przedstawić, ale nie w tym rzecz. Rzecz jest w tym, aby pamiętać o dostępność jeszcze przed wyborem rozwiązania i nie iść na łatwiznę, bo coś dostałem za friko, albo zrobili to za mnie więc nie muszę się tym przejmować.

Uważaj na kontrast

Właściwie na jego rekomendacje przez różne narzędzia. Coś co według narzędzia spełnia wymagania WCAG wcale nie musi być do końca dobrze widoczne, np. tekst na obrazku oraz błędy typu false positive zgłaszane przez niektóre analizatory.

Fakt, że narzędzia do automatycznej weryfikacji kontrastu nie zwracają błędów, nie oznacza jeszcze pełni sukcesu. Kontrast minimalny jest także ważny dla tekstu np. na gradientowym tle lub elementach nietekstowych, a tego już automat dobrze nie zweryfikuje.

W sytuacji odwrotnej, gdy narzędzie zwraca błędy kontrastu, nie oznacza to zaraz, że one tam występują, takiej oceny należy dokonać samodzielnie.

Sprawdź różne wersje językowe

Testujesz wielojęzykową stronę i wydaje Ci się, że wszystko działa. Przełącz ją na inny język i może się okazać, że już nie jest tak kolorowo. To dlatego, że zapomniano testów z użytkownikami końcowymi. Powiesz mi pewnie, że nie znasz innych języków, a tłumaczeniami powinien się zająć UX writer lub zespół odpowiedzialny za tłumaczenia strony.

Nie! To ty jesteś odpowiedzialny za dostępność, a więc twoim zadaniem jest zlecić/głosić to zadanie odpowiedniej osobie.

Pominięcie przez Ciebie innych wersji językowych, jest tak samo poważnym błędem dostępności jak dla domyślnego języka. Pamiętaj nie wykluczamy nikogo, nawet jeśli jest obcojęzyczny!

Dostosuj wymagania do urządzeń mobilnych

Nie całą listę wymagań WCAG należy stosować w każdym przypadku. Dobitnie pokazują to nowe wymagania WCAG w wersji 2.1 i 2.2, które są stricte powiązane z urządzeniami mobilnymi. Jeżeli więc mamy do sprawdzenia zwykłą stronę internetową, która powiedzmy powinna być także responsywna, ale nie koniecznie jest aplikacją mobilną, to nie ma sensu dokładać sobie dodatkowej pracy w postaci aplikowania wymagań, które działają tylko na mobilce lub na odwrót takich, które właśnie na mobilce nie są do zweryfikowania.


Przykład. Masz prostą statyczną stronę www lub bloga, który ma być przetestowany pod kątem dostępności.

Jednym z wymagań WCAG jest poprawność kodu html naszej witryny. Wymaganie jak najbardziej możliwe do zweryfikowania w przypadku strony www lub aplikacji webowej, ale dla aplikacji mobilnej nie jest aplikowalne w ogóle, gdyż tam nie mamy styczności z kodem html

Podobna sytuacja jest z gestami. To, że gesty dobrze sprawdzają się na urządzeniach mobilnych, nie oznacza zaraz, że muszą działać i mieć odzwierciedlenie na komputerach typu PC lub laptopach.


Osobom zajmującymi się dostępnością, kłopoty sprawiają też pewne założenia osób „siedzących” w mobikach. Na przykład często popełniany błąd, to założenie, że na telefonie komórkowym nie ma klawiatury fizycznej więc teoretycznie odpadają wymagania dotyczące dostępności z poziomu klawiatury, a jak mówią - pozory mylą. Przecież zawsze możemy podłączyć telefon do stacji dokującej gdzie mamy już podpiętą klawiaturę lub podłączyć ja poprzez interfejs Bluetooth, a nawet bezpośrednio do urządzenia i mit o braku konieczności zapewnienia dostępu z klawiatury zostaje obalony. Jak więc dobrać wymagania do testów na urządzeniach mobilnych?

Z pomocą przychodzą nam 2 strony W3C mobile accessibility oraz oraz What’s new in WCAG 2.1

Nie każde rozwiązanie jest najlepsze

Przełączniki kontrastu, powiększenie tekstu, duży kursor itp. rzeczy. To nie są funkcjonalności potrzebne do tego aby strona była dostępna, ba wręcz przeciwnie często są zbędne.

Gdybyśmy chcieli iść tą drogą, aby implementować każde podpatrzone w Internecie rozwiązanie to na dobrą sprawę każda strona musiałaby mieć stos ułatwień dostępu i wyglądać jak edytor tekstu, aby użytkownik mógł dostosować sobie stronę do własnych potrzeb. Nie dajmy się zwariować, przerost formy nad treścią też nie jest dobry. Równie często zdarza mi się słyszeć opinie, że im mniej tym więcej.

Jeden audyt dostępności nie czyni

Wykonałeś audyt i poprawiłeś wszystkie błędy, super! Twoja strona / aplikacja jest teraz dostępna. Czy będziesz w stanie powiedzieć to za pół roku lub dalej? Ciągłe testy są wymagane, a brak polityki dostępności powoduje, że o temacie szybko się zapomina. Dodatkowo cykliczność i ciągłość takich testów jest wymagana przez prawo, a także przez dobre praktyki wytwarzania oprogramowania tzw. testy regresyjne. No bo niby dlaczego dostępność miałby nie podlegać testom regresji…?

Toksyczna kultura dostępności

Na koniec do poruszenia został bardzo duży problem z dostępnością w firmach nastawionych na zysk. Ma to związek ze zjawiskiem toksycznej kultury dostępności.

Co to takiego jest?

Jeśli kasa jest najważniejsza i poprzez to wyrzuca się aspekty dostępności z definicji gotowego produktu (DoD), to jest to toksyczna kultura dostępności. Jeżeli mówisz ludziom o zapewnieniu dostępności w ich produktach, a oni rozbijają twoje starania o ich priorytety, to jest to toksyczna kultura dostępności. Jeżeli zgłoszone przez Ciebie błędy leżą odłogiem w back logu lub zostają zignorowane i usunięte, bo ktoś kompletnie się na tym nieznający o tym zdecydował, to jest to także toksyczna kultura dostępności.

Świetnie pisze o tym Sheri Byrne-Haber.

Innymi słowy jeżeli osoba przeciwna dostępności (przyp. tłum. na stołku menadżerskim) bardziej zainteresowana jest własnym dobrobytem finansowym niż dobrem swoich niepełnosprawnych klientów i jeśli obniżenie twoich priorytetów o zapewnienie dostępności zdarza się często w Twojej organizacji, to masz de facto definicję toksycznej kultury dostępności1.

Mogę przyklasnąć autorce tego posta, gdyż sam byłem świadkiem takiej sytuacji.

Zatem jeśli firma ma komfort ignorowania osób z dysfunkcjami, bo zapewnianie dostępności „nie jest ich priorytetem” to ja ich rozumiem. Ale rozumiem też, że kiedyś będą mieli taki sam komfort i pieniądze na zapłacenie odszkodowania lub(i) opłacenia kosztów procesów sądowych. Jeśli nawet do niego nie dojdzie, to z pewnością da im to do myślenia i pozwoli odczuć ile np. kosztuje audyt zewnętrzny i przerabianie ich własnego „ustrojstwa” na formę dostępną.

W firmach z toksyczną kulturą dostępności jest ciężko pracować w tym temacie, gdyż z reguły tworzą ją ludzie, którym wartość biznesowa przesłania wartość jaką dodatkowo niesie dostępność. W takich przypadkach polecam zacząć rozmawiać o biznesowym znaczeniu dostępności, o czym już kiedyś pisałem, a tych których nadal nie da się przekonać - pozostawić własnemu losowi :)

Logo Smyku.pl
smyku.pl

Zmień widoczność widżetów